Od totalnej flauty, gdy woda przypomina lustro, do gniewnego żywiołu. To drugie oblicze na szczęście spotykamy znacznie rzadziej, choć przecież żeglujemy wtedy gdy jest wiatr. Umiarkowane 3-4 B to prawdziwa frajda. Przy 5-6B na  Śniardwach zaczyna być już naprawdę trudno. Mamy wówczas do czynienia z krótką i stromą falą a to potrafi być bardzo męczące o czym wiedzą amatorzy naszego rodzimego morza bałtyckiego. Nie należy  jednak w takich warunkach (mówimy o 5 B i więcej) rezygnować z żagli i próbować iść pod wiatr na zaburtowym silniku. Przy fali silnik na przemian będzie raz zalewany przez grzbiet fali, za chwilę śruba będzie obracać się w powietrzu w jej dolinie. Śniardwy to jednak wymarzony akwen właśnie dla żeglarzy. Rzadko zapuszczają się tutaj sternicy dużych motorówek czy szybkich skuterów. Poza szlakiem z Przeczki do Bramki Seksteńskiej na Śniardwach jest pusto. Jesteśmy sami z naturą i ciszą.

 

Zacznijmy od Przeczki.

Płynąc z Nidzkiego właśnie tędy można wejść  na Śniardwy. Przeczka, jak każdy przesmyk, wymaga uwagi. W sezonie kumuluje się tu ruch wszelkiej maści jednostek. Statki wiozące lądowych turystów wchodzące na Śniardwy tylko po to, żeby zrobić kółko w pobliżu wysp i pokazać przez chwilę największe jezioro w Polsce, czy też żeglarze i motorowodniacy, którzy robią dokładnie to samo. „Przeczkę” pokonują też ci, którzy ze Śniardwami są zaprzyjaźnieni i płyną dalej, rozkoszując się wodą ciągnącą się niemal po horyzont. Po ciasnych Bełdanach czy jeziorze mikołajskim i przejściu Przeczki, można wreszcie odetchnąć przestrzenią. Najdłuższy, północny bok jeziora, w linii prostej ma nieco ponad 16 kilometrów.
Wzdłuż północnego brzegu, z Przeczki płyńmy do Okartowa. Śniardwy czasem potrafią się rozkołysać i wtedy lepiej przeczekać gorsze warunki. Pierwszym i bardzo miłym miejscem schronienia będzie keja przy Folwarku Łuknajno położona na samym końcu Zatoki Łuknińskiej. To bardzo zaciszne miejsce warte odwiedzenia nie tylko przy złych warunkach. Keja należy do pensjonatu „Folwark Łuknajno”, gdzie można nie tylko dobrze zjeść, ale też skorzystać z dobrodziejstw cywilizacyjnych takich jak prysznic czy toalety. Jak już tu dotrzemy to warto wybrać się na spacer wzdłuż brzegu Jeziora Łuknajno, niedostępnego dla żeglugi.

Stąd do Okartowa mamy jeszcze kilkanaście kilometrów. Po drodze, aż do Dziubieli, możemy schronić się tylko na skraju trzcin, stając na kotwicy. Sama Dziubiela potrafi być problematyczna.

Płynąc bezpośrednio z Przeczki wprost do Okartowa, trzeba uważać na Miałką Górkę, to wypłycenie, które jest dokładnie na naszej drodze. Łatwo je poznać. Na Miałkiej Górce zawsze stoją łódki wędkarzy. Będzie bezpieczniej, jeśli ominiemy to miejsce, kierując się nieco w stronę północnego brzegu. Wiosną na Śniardwach ustawia się oznakowanie kardynalne. Miałka Górka, jak też wiele innych miejsc, jest oznaczana kardynałkami. To znacznie poprawiło komfort, a przede wszystkim bezpieczeństwo żeglowania po Śniardwach. Takich miejsc z kardynałkami w drodze do Okartowa spotkamy jeszcze kilka. Mijamy oznakowane rafy Dziubielską i Rafę Suchego Rogu.

 

Okartowo

Można stanąć przy kei pola namiotowego położonego tuż przed mostem kolejowym, przerzuconym nad przesmykiem łączącym Śniardwy z Jeziorem Tyrkło, lub wcześniej cumując w stacji Mazurskiej Służby Ratowniczej Trzeba tylko znów pamiętać o kilku kamiennych rafach, jakie można spotkać po drodze do MSR. W Okartowie znajdziecie kościół ze wspaniałymi polichromiami, dwa dobrze zaopatrzone sklepy spożywcze oraz smażalnię ryb przy siedzibie gospodarstwa rybackiego. Kiedyś były tu jeszcze dwa bary, ale nie przetrwały. Widać za mało żeglarzy wybierało się w rejs do Okartowa. W gospodarstwie rybackim można też kupić wędzone i surowe ryby. W Okartowie zaczyna się oznakowany szlak żeglowny, którym możemy dotrzeć do innego szlaku prowadzącego z Przeczki na Seksty. Tą drogą bezpiecznie wrócimy do Mikołajek czy na Bełdany albo popłyniemy na Seksty. Popłyńcie jednk dalej wzdłuż brzegów Śniardw. najpierw wzdłuż wschodniego, a później południowo-wschodniego.

Na wschodnim brzegu trafimy do wsi Nowe Guty. W tym miejscu Śniardwy są bardzo płytkie, a dodatkowo dostęp do brzegu jest blokowany przez liczne głazy i kamienie. Kierunek na południe jest nieco bardziej ciekawy. Jeśli popłyniemy wzdłuż południowo-wschodniego brzegu to dotrzemy do Zatoki Kwik. Po drodze będziemy żeglować wzdłuż dość malowniczej Kępy Kwiku. Widoki są miłe, ale podejście do brzegu utrudniają głazy i kamienie. Stawanie w tym miejscu na dziko jest dość ryzykowne, natomiast możemy zatrzymać się na noc w Zatoce Kwik zaraz po wejściu do kanału Wyszka. Można nawet iść nieco dalej na Wyszkę i tam przeczekać np. złą pogodę jeśli taka się trafi. W Zatoce Kwik można też znaleźć kilka pomostów ukrytych w trzcinach, ale są to prywatne pomosty i cumowanie przy nich może nie być mile widziane.

 

Szeroki Ostrów

Największa wyspa na Śniardwach. Można zacumować na północnym cyplu wyspy przy polu biwakowym. Ze względu na małą głębokość, łatwo tworzy się tu nieprzyjemna fala przybojowa. Jeśli zamierzamy stanąć na noc, lepiej wybrać południowy brzeg Szerokiego Ostrowu. Opływając wyspę trzeba uważnie wypatrywać kardynałek, bowiem po drodze spotkamy kilka głazów i kamiennych raf. Popularnym miejscem do cumowania na dziko są dwie inne wyspy: Pajęcza i Czarci Ostrów. Do Wyspy Pajęczej podchodzimy od południa. Od północy jest płytko i jak to na Śniardwach, w wodzie jest sporo kamieni. Do Czarciego Ostrowu można podejść z każdej strony o ile dostrzeżemy jakąś wolna lukę w trzcinach. Ponieważ obie wyspy cieszą się w sezonie dość dużą popularnością, niestety bywają zaśmiecone.

Pozostaje jeszcze do zwiedzenia zachodni brzeg Jeziora Śniardwy. Niestety ten brzeg od Bramki Seksteńskiej aż do Niedźwiedziego Rogu jest gęsto obrośnięty trzciną i niedostępny do cumowania. Natomiast w Niedźwiedzim Rogu znajduje się duży port, największy na Śniardwach. To doskonałe miejsce schronienia przy każdej pogodzie. Warto wejść do Niedźwiedziego Rogu, bo znajdziemy tam wszelkie udogodnienia cywilizacyjne. Tu też stacjonują jachty niektórych flot czarterowych. Drugi port na zachodnim brzegu jeziora, to Popielno. W samym Popielnie jest Stacja Badawcza Polskiej Akademii Nauk z muzeum przyrodniczym, a w okolicy znajduje się rezerwat konika polskiego. Warto tam zacumować. Lokalną atrakcją jest żubroń, krzyżówka, żubra, bizona amerykańskiego i bydła domowego.

O gustach się nie dyskutuje, ale można sprawdzić Śniardwy. A nóż trafią właśnie w Wasz gust.

 

Nowezagle.pl

 

 

Zgadzam się

Pod poniższym linkiem przedstawiamy naszą politykę prywatności, w której znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych po 25 maja 2018 r. oraz informacja o zastosowanych technologiach (np.: plikach cookie). Akceptacja polityki oznacza, że wyrażasz zgodę na postanowienia zawarte w Polityce prywatności  i Polityce cookies firmy Wojciech Gil Czartery Jachtów " Sailor"